Kleszcze a sprawa wegetariańska

Gdyby skutki ugryzienia tego kleszcza miały troszkę szersze konsekwencje, mógłby być wybawieniem ludzkości podczas apokalipsy zombie¹. Z pewnością jednak może być stosowany przez wojujących wegetarian jako broń biologiczna. Otóż efektem ugryzienia jest alergia na czerwone mięso.

Lone Star Tick

Lone Star Tick. Źródło: CDC Public Image Library

Nie na każde czerwone mięso. Ssaki naczelne, a więc różne małpiatki i małpy, w tym nasz gatunek, nie wywołają reakcji alergicznej po skonsumowaniu. Zatem kleszcz nie będzie ratunkiem na plagę zombie. Gdyby jednak kolejny spór natury etyczno-filozoficznej przerodził się w konflikt zbrojny i wegetarianie postanowili aktywniej bronić zwierząt hodowlanych przed populacją mięsożerców… Cóż, mogli by zrzucać te kleszcza z samolotów – jak to robili amerykanie ze stonką ziemniaczaną, wg. propagandy radzieckiej (młodzież zapyta wujka Googla)². Co prawda alergia nie dotyczy mięsa ptaków czy ryb, ale krowy, świnie, króliki i dziczyzna były by uratowane. Nawet jeśli nie z samolotów, to dywersja na mniejszą skalę – wypuszczanie kleszczy nocami ze słoików na łąki i pola w różnych rejonach świata… Szybko mielibyśmy światową plagę alergii na mięso!

OK, to była tak wspaniała wizja, że musiałem się nią podzielić… Ale tak na serio. Kleszcz Amblyomma americanum (ang. Lone Star Tick, nie mam pojęcia czy ma polską nazwę) występuję we wschodniej części Stanów Zjednoczonych. Wcześniej rezydował głównie na południu, ale od lat jego populacja rozprzestrzenia się na północ i wschód, nawet aż do Nowego Jorku. Mała paskuda roznosi różne choroby, jak to kleszcze mają w zwyczaju. Jednakże kilka lat temu niektórzy zaczęli podejrzewać, że jego ugryzienie może wywołać też alergię na czerwone mięso. Pierwszy artykuł naukowy, wspominający taką możliwość, pojawił się prawdopodobnie w 2007 roku. Dwójka naukowców – Thomas Platts-Mills and Scott Commins – próbowała zrozumieć złą reakcję niektórych pacjentów na lek na raka. Podejrzewali jakieś grzyby lub pasożyty. Ale kiedy jeden z nich (Platts-Mills) został ugryziony przez kleszcza i dostał alergii… cóż. Przez ostatnie dwa lata lawinowo zaczęła wzrastać liczba zdiagnozowanych przypadków i opublikowano wyniki badań potwierdzających te podejrzenia.

Jak to działa? Póki co mamy głównie przypuszczenia. W ciele ssaków, poza naczelnymi, znajduje się rodzaj cukru, galaktoza-α-1,3-galaktoza, w skrócie alfa-gal. Normalnie, po zjedzeniu mięsa, cukier ten zostaje bez problemu rozłożony przez nasz układ trawienny i nie trafia do krwi. Ale w ciele kleszcza może przetrwać. Zapewne zdarzają się sytuacje, gdy kleszcz żeruje najpierw na jakimś ssaku, a później na człowieku. Kleszcz podczas ugryzienia wraz ze śliną wstrzykuje do krwiobiegu człowieka alfa-gal. Ludzki układ odpornościowy wytwarza przeciwciała atakujące cukier, co po kilku tygodniach lub miesiącach prowadzi do rozwoju uczulenia na czerwone mięso. Któregoś dnia ofiara kleszcza zje kiełbaskę z grilla, stek na kolację lub inne czerwone mięso i … nic się nie stanie. Przynajmniej nie od razu. Co jest źródłem dużego niebezpieczeństwa i trudności w diagnozie choroby. Otóż reakcja alergiczna nie następuje, jak to zazwyczaj z alergiami pokarmowymi, prawie natychmiast po kontakcie z alergenem. Problem pojawia się dopiero 4 do 8 godzin później, co sugeruje raczej zatrucie pokarmowe i jest źródłem błędnych diagnoz. Reakcja może być ciężka i prowadzić nawet do wstrząsu anafilaktycznego, co grozi śmiercią. Objawy to swędzenie, uczucie jakby skóra płonęła, pokrzywka, wymioty i biegunka, obrzęk, w tym opuchlizna twarzy, ust, języka, trudności w oddychaniu, spadek ciśnienia. Ratunkiem jest zastrzyk z epinefryny.

Nie ma natomiast lekarstwa. Każde kolejne ugryzienie pogarsza sprawę. Tego typu uczulenie przechodzi zwykle samo do pięciu lat od powstania, ale ponieważ problem jest znany dopiero od niedawna, nie wiadomo czy jest tak i w tym wypadku. Zapewne jest mało chętnych do sprawdzenia, czy już im przeszło.

Wikipedia wyrocznią nie jest, ale twierdzi, że nasz lokalny kleszcz pospolity też jest w stanie wywołać taką alergię. Nie chcę straszyć, ale myślę, że warto o tym pamiętać. W końcu w USA jeszcze kilka lat temu ten problem nie istniał. Teraz mają nawet organizacje szerzące wiedzę o zagrożeniu. Podobnie w Australii. Pamiętajcie, mówimy już o setkach, jeśli nie o kilku tysiącach przypadków, a reakcja alergiczna może być śmiertelnie niebezpieczna. Wcześniej w USA nie zauważono problemu, bo ten konkretny kleszcz nie był tak rozprzestrzeniony. A przecież i u nas od kilku lat jest ich coraz więcej. A z naszą służbą zdrowia…

 

¹ Nie wiem jak ma być poprawnie po polsku: zombi czy zombie? Znam specjalistkę w temacie martwych z syndromem nadpobudliwości ruchowej i posłuchałem jej rady. 

Dla fanów polecam: https://www.facebook.com/czekamnazombie

² OK, sam powiem, bo to zabawne. Stonka ziemniaczana, taki żółty żuczek w czarne paski, natywna dla terenów USA, została w XIX wieku przywleczona do Europy. Zajada się ziemniakami. W XX wieku była z tego potężna plaga. Komuniści musieli na kogoś zrzucić winę, w końcu każda dyktatura jest doskonała, co złe to wróg zewnętrzny. I tak zrodził się pasiasty dywersant. Cytat za Wikipedią: “Według komunikatu Ministerstwa Rolnictwa i Reform Rolnych zamieszczonego 1 czerwca 1950 roku w Trybunie Ludu chrząszcz ten miał zostać zrzucony w masowych ilościach przez amerykańskie samoloty do Bałtyku, skąd wypełzł na wybrzeże i rozplenił się po całym kraju, rozpoczynając wymierzone w socjalistyczną Polskę dywersyjno-sabotażowe działania, polegające na zachłannej konsumpcji upraw ziemniaczanych.” A tutaj oryginalny filmik propagandowy: http://www.youtube.com/watch?v=ky6jeUuVNgo

 

Źródła:

http://www.sciencedaily.com/releases/2014/02/140220102727.htm

http://www.iflscience.com/plants-and-animals/tick-bite-makes-you-allergic-meat

http://en.wikipedia.org/wiki/Amblyomma_americanum

http://en.wikipedia.org/wiki/Alpha-gal_allergy

 

Podobał Ci się post? Kreatury są na Facebooku. Jeśli chcesz w ten sposób dowiadywać się o nowych postach, polub stronę KREATUR.

 

 

Advertisements