JOHN WAYN BOBBIT: UNCUT

Ten tekst będzie o morskim drapieżniku. Nic nowego tutaj. Ale zejdę też na poziom brukowców opisując małżeńskie niesnaski, by wyjaśnić jego nazwę zwyczajową. Będzie też zdjęcie prącia. Nie czytajcie dzieciom. Zaczynajmy.

eunice_aphroditois

Bobbitt worm. Źródło: Wikimedia Commons

Wyobraź sobie, że pracujesz w oceanarium, takim z wielkimi akwariami, pośród których chodzą ludzie podziwiając złożone, oceaniczne ekosystemy. A dzieci, jak wielkie glonojady, przylepiają się do szyb zachwycone kolorami i formami. Na szczęście twoja praca nie polega na ciągłym usuwaniu z tych szyb odcisków zaślinionych dziecięcych rączek. Ty dbasz o te ekosystemy. I jest to bardzo odpowiedzialna praca. Aby utrzymać te skrawki oceanu na lądzie musisz uwzględniać szereg czynników. Temperatura, zasolenie, natlenienie, równowaga chemiczna i jej dynamiczne zmiany, dziesiątki organizmów wzajemnie na siebie wpływających (i kosztownych) i wiele różnych skomplikowanych rzeczy o których nie mam pojęcia. Ty wiesz lepiej, w końcu to twoja robota i twój stres. Zatem dbasz o to. Sprowadzasz żywe skały (utworzone z martwego koralowca ‘skały’ wypełnione wieloma gatunkami mikroorganizmów, które pomagają utrzymywać równowagę ekosystemu w akwarium słonowodnym). Przez miesiące i lata dbasz o ukwiały i glony, tworzysz ładne kompozycje, będące tłem dla całego bogactwa pięknych ryb i innych zwierząt. 

Któregoś ranka stoisz przed ścianą akwarium, sączysz kawę z kubka z logiem oceanarium i zastanawiasz się czy już pora dokupić kilka nowych par majtek. Coś niepokojącego zaczyna się kręcić z tyłu głowy, jakaś uwierająca myśl. Zmusza cię do uwagi, do skoncentrowania wzroku wewnątrz akwarium. W końcu wiesz co jest nie tak. Gdzie się podziały skrzydlice?!? Prawie wylewając kawę gwałtownie wyginasz się, by spojrzeć do góry, na taflę wody. Nie ma, nie pływają martwe do góry brzuchem. Przecież nic ich nie zjadło, wiesz co masz w akwarium, poza tym są tak jadowite, że nawet w naturze prawie nic na nie nie poluje. Jak się zastanowić, to kilku innych ryb też nie ma! Wiele nerwowych godzin później, razem z współpracownikami potwierdzacie. Brakuje kilku ryb. Ale poza tym wszystko wygląda normalnie. Nikt nie ma pojęcia, co się stało. A Ty po cichu się zastanawiasz, czy ten gość wycierający lepkie odciski dziecięcych dłoni nie stwierdził aby, że zasługuje na więcej i sprzedał na czarnym rynku twoje drogie ryby. Mijają dni. Kontrolujecie stan akwarium. W sobotę znika kolejna ryba. Mijają tygodnie i nie znajdujecie odpowiedzi. Pracownicy mają alibi. W końcu w desperacji osuszacie akwarium i rozbieracie je kamień po kamieniu, w poszukiwaniu odpowiedzi.

I znajdujecie, gdy między nogami zaczyna wam się wić metrowej długości, wężowaty stwór, który błyskawicznie wyskoczył ze szczeliny w skale. Oto Eunice aphroditois, znany lepiej jako Bobbit(t) worm (robak Bobbitt, polskiej nazwy brak).

Tak naprawdę tego nie wymyśliłem. Pierwsza, głośna sprawa tego typu miała miejsce w marcu 2009, w akwarium Blue Reef w Newquay, Anglia. Znikające ryby lub posiadające dziwne obrażenia, uszkodzone koralowce. Oczywiście szybko się domyślili, że mają intruza, ale nie wiedzieli jakiego i nie byli w stanie go złapać, choć zastawiali wiele pułapek. Dopiero rozebranie ekspozycji ujawniło stwora. Kolejne akwarium w Anglii – październik 2013. Ale również wiele innych przypadków wśród prywatnych hobbystów. Oczywiście teraz wszyscy akwaryści zapewne o tej kreaturze wiedzą (mamy internet i aparaty HD dla każdego), ale na początku tego wieku nawet specjaliści nie byli świadomi, jakiego drapieżnika mogą wprowadzić do swoich zbiorników w żywych skałach. Bo tak Bobbitt trafia z oceanów do akwariów – jako pasażer na gapę w zakamarkach skały, jeszcze w postaci larwalnej lub mierzący zaledwie kilka centymetrów. 

Eunice aphroditois to drapieżny wieloszczet – krewny dżdżownicy. Żyje w ciepłych oceanach świata, na głębokości 10-40 metrów (o ile nam wiadomo). Jak u dżdżownicy, jego miękkie ciało składa się z segmentów-pierścieni. Z każdego segmentu wyrasta parapodium – takie wyrostki udające odnóża. Całe zwierzę jest szerokie na 2,5 cm, a długością dorastają najczęściej do 1 metra. Spotyka się jednak nawet trzymetrowe egzemplarze! Można zatem powiedzieć, że mamy tu do czynienia z drapieżną glistą wielkości węża. Najciekawsza jest jednak głowa. Dominują w niej potężne, ostre szczęki. Oprócz nich widoczne jest jeszcze pięć czułków.

Bobbitt prowadzi nocny tryb życia. Spędza czas zagrzebany w piachu lub szczelinach skalnych. Wystaje tylko głowa i kilka segmentów. Czeka, aż jakaś ryba podpłynie blisko. Być może kuszą je te czułki, być może to pech. Bobbitt nie ma rozwiniętych zmysłów, parę słabych oczu rejestrujących światło/cień oraz te wrażliwe (na ruch? dotyk?) czułki. Ale gdy wyczuje przy sobie mięsko, w ułamku sekundy wystrzeliwuje z nory i zatrzaskuje szczęki na ciele ofiary. Następny ułamek sekundy i ryba znika w norze wieloszczeta – ani po nim, ani po niej nie ma śladu. Bobbitt może nie zawsze sobie trafia, ale jak już się uda, to siła jego ataku jest w stanie przepołowić rybę. Możecie myśleć, że to jakieś niewielkie rybki. Nie! To, co zżera Bobbitt jest dużo większe od niego. To tak jak anakonda pożerająca człowieka czy inne ciele. Tylko że my nie wiemy właściwie co dzieje się w norze, ale biolodzy sądzą, że Bobbitt wstrzykuje jakąś toksynę. Nie wiem jak konsumuje tak duży posiłek, nic na ten temat nie znalazłem. 

Uroczym akcentem jest fakt, że całe cielsko tego stwora mieni się kolorami tęczy. Iryzacja. Jak u niektórych motylków lub rajskich ptaszków, albo jak bańki mydlane. Słodkie.

bobbitt-worm-jaws

Bobbitt worm głowa

A czy powiedziałem już, że zabija nie tylko ryby? Chyba zjada co się nawinie. Ośmiornice też. Jak o tym myślę, to czuję taki niepokój, jakby coś było nie tak ze światem. Jak wtedy gdy widzę pająka zabijającego ptaka.

[Aha, ten pierwszy znany, z akwarium Blue Reef, został umieszczony (żywy) we własnym akwarium. Pracownicy nazwali go Barry.]

Zobaczcie sami:

https://www.youtube.com/watch?v=K_7ByiYbCYM

https://vimeo.com/28280553

https://www.youtube.com/watch?v=3H4J5QDQeA4

A tutaj film z prywatnego akwarium, chyba Bobbitt worm:

https://www.youtube.com/watch?v=z-JWkiIozGI

Jeszcze jeden, w kawałkach (część z głową potrafi się zregenerować):

https://www.youtube.com/watch?v=refnOdW49rw

Na marginesie, jest obecnie jakieś zamieszanie z nazewnictwem i przynależnością gatunkową. To, co jest podpisywane jako Bobbitt worm, często nim nie jest. Poza tym właściwie nie wiadomo iloma gatunkami obdarowała nas matka natura.

Skąd dziwne imię, Bobbit(t)? Czerwiec 1993 roku, Manessa w stanie Virginia, USA. Dom niezbyt szczęśliwego małżeństwa Państwa Loreny i Johna Bobbitt. Działając pod wpływem silnych emocji, Pani Lorena Bobbitt podkrada się do śpiącego męża z kuchennym nożem w ręku i błyskawicznie obcina mu penisa. W całości. Z członkiem w ręku wybiega z domu i odjeżdża samochodem. Otwiera okno i, nie zatrzymując się, ciska organ męża w pole. Jak później stwierdziła, w pewnym momencie zaczęło do niej dochodzić, co zrobiła. Zatrzymała się i zadzwoniła pod 911. Szybko rozpoczęły się poszukiwania penisa. Odnaleźli. Nie wiem kto szukał, jakie służby, ile osób. Ponoć były to rozległe poszukiwania. Ale wyobrażam sobie te opowieści lata później: “I wtedy wnusiu, twój dziadek, swoim wtedy bystrym wzrokiem, wypatrzył w kępce stokrotek uwalanego piachem kutasa. (Kutas to nie jest wulgarne, po staropolsku znaczy frędzel, kto czytał Pana Tadeusza to wie.) Brzydziłem się do ręki brać siusiak innego faceta, ale jak zawołałem to szybko przybiegli paramedycy w gumowych rękawiczkach i z tą skrzynką wypełnioną lodem. Tę skrzynkę niosła twoja babcia, tak ją poznałem.” Po ponad 9-cio godzinnej operacji zakończonej sukcesem Pan Bobbitt odzyskał swój skarb. Żona została uznana za niewinną, ponieważ mąż molestował ją psychicznie i być może fizycznie. Cała sprawa była bardzo głośna. I nadal jest, ponieważ Państwo Bobbit nie stronią od mediów, szczególnie mąż. Nie miejmy więc wyrzutów sumienia wspominając ją tutaj. 

Wracając do wieloszczeta. Powiązanie między Eunice aphroditois i małżeństwem Bobbitt powstało w głowie Terry Gosliner’a, naukowca, który wraz z Gary Williams’em wydał w 1996 roku książkę o zwierzętach raf koralowych Indo-Pacyfiku. W niej wpisał tę nazwę. Należy pamiętać, że to była pierwsza połowa lat 90-tych. Internet raczkuje. Nie ma możliwości przesyłania zdjęć dziwnych stworów prze portale społecznościowe. Ba, prawie nie ma zdjęć HD! (pamiętam, taki stary jestem) Nie ma YouTube. Choć nie były nowością dla nauki, niewiele osób wiedziało o istnieniu tych stworów, a jeszcze mniej je widziało. Więc gdy obaj panowie nurkując podczas zbierania materiałów do książki zostali zaskoczeni przez wielkiego robala, który błyskawicznie wystrzelił z dna, chwycił szczękami rybę i zniknął, zrobiło to na nich wrażenie. Nie wiem dokładnie, jak doktor Gosliner powiązał wieloszczeta z nazwiskiem Bobbitt. Może pomyślał, jak ja, że jeżeli jakiś mężczyzna jakimś cudem będzie miał ochotę nurkować nago na głębokości kilkunastu metrów, szurając przyrodzeniem po dnie, to może je stracić tak szybko jak John Bobbitt? Wcześniej istniały inne potoczne określenia tego robaka. Ale teraz, w internetach wygrywa Bobbitt.

Może jednak ów biolog miał trochę, ale tylko trochę, inny pomysł. Nie na tym bowiem kończy się kwestia nazwy. Nie potrafię tego zweryfikować, ale… Przeczytałem w pewnym komentarzu, że łacińska nazwa aphroditois może pochodzić od imienia Afrodyta. Według jednej wersji mitu o jej narodzinach, gdy tytan i bóg rolnictwa Kronos walczył ze swym ojcem Uranosem, bogiem nieba, odciął mu sierpem genitalia. Wylądowały w morzu. Woda otoczyła je pianą, z której wyłoniła się Afrodyta, bogini piękna miłości i płodności. I to czyni skojarzenie Gosliner’a przejawem erudycji. Kto wymyślił łacińską nazwę – nie wiem. Ale zasługuje na oklaski.

Co znaczy tytuł tego tekstu, ‘John Wayne Bobbitt: Uncut’? Jest to tytuł filmu pornograficznego z udziałem John’a. Obcięty i przyszyty penis stał się jego przepustką do tej kariery. ‘Uncut’ znaczy dosłownie ‘nieobcięty’, ale w odniesieniu do filmu oznacza, że ta wersja zawiera sceny które były usunięte z wersji kinowej, bo były zbyt seksualne lub pełne przemocy. Czyli w pewnym sensie ‘bez cenzury’. Kolejna gra słów w tym temacie. Powstał też sequel, ‘John Wayne Bobbitt’s Frankenpenis’. 

Aha, obiecane zdjęcie prącia. Chirurg podczas rozprawy sądowej w sprawie Pani Bobbitt.

bobbitttrial

 

Źródła:

https://en.wikipedia.org/wiki/Eunice_aphroditois

https://en.wikipedia.org/wiki/John_and_Lorena_Bobbitt

http://echinoblog.blogspot.com/2013/09/who-named-bobbit-worm-eunice-sp-and.html

https://www.wired.com/2013/09/absurd-creature-of-the-week-bobbit-worm/

https://pl.wikipedia.org/wiki/Kutas_(element_ozdobny)  😉

 

Podobał Ci się post? Kreatury są na Facebooku. Jeśli chcesz w ten sposób dowiadywać się o nowych postach, polub stronę KREATUR.

Reklamy